Baza znalezionych haseł
aaaaWidzisz wiadomości wyszukane dla słów: Centrala Firmyaaaa



Temat: Taryfy biznesowe w E-plus, transmisja danych w sieci T-D1 i D2
1) Nowa oferta biznesowa E-Plus (02.10.2000)

Business Medium: abo DM 30,-
 rozmowy do sieci stacjonarnych oraz E-Plus 50 Pf/min
 do innych sieci komorkowych 80 Pf/min
 w opcji City lub Partner&Family 15 Pf/min

Business Large: abo DM 40,-
 rozmowy do sieci stacjonarnych oraz E-Plus 25 Pf/min
 do innych sieci komorkowych 50 Pf/min
 w opcji City lub Partner&Family 10 Pf/min

Business High: abo DM 50,-
 rozmowy do sieci stacjonarnych oraz E-Plus 15 Pf/min
 do innych sieci komorkowych 40 Pf/min
 w opcji City lub Partner&Family 10 Pf/min

Rozliczanie odbywa sie w takcie jednosekundowym! ;-). Opcja City obejmuje ro
zmowy z wybranym numerem kierunkowym w Niemczech, niezaleznie od miejsca prz
ebywania. Rozmowy z poczta glosowa sa bezplatne (wszystkie! ;-).

Dodatkowo, E-Plus oferuje tzw. TarifCheck, czyli automatyczne generowanie su
gestii co do najkorzystniejszej taryfy, z wykorzystaniem danych o polaczenia
ch z trzech ostatnich miesiecy. Jezeli klient zgodzi sie na sugestie (tak "w
gore", jak i "w dol"), moze zmiany taryfy dokonac bezplatnie.

Propozycja jest ciekawa, umozliwia np. rozmowy w szczycie z centrala firmy p
o kosztach bardzo niewiele przekraczajacych koszt polaczenia stacjonarnego.

2) T-Mobil podaje propozycje taryfikacji transmisji danych

GPRS, model taryfowy A:
oplata sklada sie z abonamentu 50 Pf za dzien uzytkowania oraz kwoty 69 Pf z
a kazde napoczete 10 KB (kilobajtow) danych

GPRS, model taryfowy B:
oplata sklada sie z abonamentu 50 Pf za godzine uzytkowania oraz kwoty 49 Pf
za kazde napoczete 10 KB

Jakby nie liczyc, GPRS bedzie raczej droga przyjemnoscia. Sciagniecie 1 MB d
anych kosztowaloby kilkadziesiat DM. Przy obecnych cenach transmisji danych,
przy zalozeniu predkosci transmisji 9600 kbps, potrzebny czas siegalby przy
dobrym polaczeniu 16 minut, co kosztuje kilka, maksymalnie 11 DM. Jezeli T-M
obil rzeczywiscie wprowadzi w zycie swoje taryfy, GPRS moglby byc nawet kilk
adziesiat razy drozszy od najprostszej transmisji danych metoda komutacji ka
nalow.

3) D2 podaje modele taryfowe dla HSCSD

Klient D2 ma do wyboru: doplacic DM 15,- miesiecznie i korzystac z HSCSD za
cene polaczenia jednokanalowego (6-22 39 Pf/min i 22-6 19 Pf/min) lub placic
za kazda zajeta szczeline osobno. D2 dolacza do E-Plus jako drugi operator o
ferujacy komercyjnie HSCSD.

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: (W-wa) Metro docenione.


Milo <mil@polbox.comwrote:
Człowieku !


        Ludziu!


Czy Ty w ogóle wiesz o czym mówisz ??? Zdajesz sobie sprawę z faktu, że
gdyby wszyscy płacili za swoje, jak sugerujesz, to twoje miasto stać by
było najwyżej na budowę dróg gruntowych ??? Zastanów się ilu ludzi mieszka


        Zareczam Cie, ze jestes w bledzie.


w Warszawie, a lepiej jakie są ich dochody na tle Polski i ile VAT-u


        Raptem 1.5mln. I myslisz, ze te 1.5mln utrzymuje caly kraj?


zarabia (jest to procentowo główny składnik dochodów budżetowych) Polska
na transakcjach w Warszawie. Szybko okaże się, że pieniądze jakie


        I czesto jest to dochod wytworzony gdzies w Polsce, ale
opodatkowany w Warszawie, bo tam jest centrala firmy...


dostałaby W-wa z dochodów pozyskanych na jej terenie są znacznie wyższe od
tych które dostaje na swoje potrzeby. Nie wierzysz - sprawdź ! A jak już


        Jestem jak najbardziej za. Zostawic gminom/powiatom 90% dochodow z
podatkow.


sprawdzisz to nie wypisuj głupot. Warszawa z całą pewnością powinna dostać


        Rzuc garsc wiadomosci zrodlowych... Skoro sprawdziles, po co mamy
niepotrzebnie powtarzac ta prace...


pieniądze na metro - i to nie tylko dlatego, że jest potrzeba...


        Nie powinna. Skoro sa tam tacy bogacze, co utrzymuja caly kraj
nedzarzy, to niech sie zrzuca na metro... Bedzie to darowizna, odpisza
sobie od podatku...

Tomasz

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Oferta pracy/Warszawa/Administrator sieci/Etat.
Sto-ispo Sp.z o.o. jest liderem rynkowym, jako producent i dostawca systemow
ociepleniowych elewacji o dziesiecioletniej tradycji w Polsce. Wchodzi w
sklad miedzynarodowej grupy Sto AG ktorej poczatki siegaja polowy XIX wieku.
W zwiazku ze znacznym powiekszeniem dzialalnosci poszukujemy kandydata/tki
do dzialu informatyki:

Specjalisty d/s informatyki

Osoba ta bedzie odpowiedzialna za:
-Nadzor nad funkcjonowaniem programow stosowanych w dzialach ksiegowosci,
controllingu, w zarzadzaniu stanami magazynowymi i biezaca pomoc dla
uzytkownikow,
-Biezaca analiza oferty rynkowej w zakresie IT,
-Zarzadzanie siecia komputerowa,
-Instalacje i wdrazanie nowego sprzetu komputerowego i oprogramowania,
-Utrzymanie i konserwacja sieci komputerowej w Warszawie
i oddzialach firmy w calym kraju.
-Scisla wspolpraca z centrala firmy za granica,

Wymagania stawiane przed kandydatem:
-Doswiadczenie na podobnym stanowisku
-Wyksztalcenie wyzsze
-Umiejetnosc pracy w grupie,
-Szeroka wiedza informatyczna i doswiadczenie zawodowe z nastepujacymi
systemami:  Microsoft (Windows NT, 2000, XP MS Office)
-Znajomosc technologii internetowych, VPN, routerow CISCO,
-Doswiadczenie w rozbudowie i konserwacji sieci, protokoly sieciowe (TCPIP
i inne)
-Znajomosc srodowiska Lotus Notes (certyfikaty CLS, CLP)
-Znajomosc IBM AS/400,
-Znajomosc SAP R/3 wzglednie innych systemow klasy ERP,
-Znajomosc jezyka niemieckiego lub angielskiego.

Osoby zainteresowane prosimy o przesylanie aplikacji na ponizszy adres do
30-04-2005:
edv@stoeu.com
www.sto.pl
Zastrzegamy sobie prawo odpowiedzi na wybrane oferty.

Prosimy o przysylanie aplikacji zawierajacych klauzule: "Wyrazam zgode na
przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla
potrzeb niezbednych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z ustawa z dn.
29.08.97 roku o Ochronie Danych Osobowych Dz. Ust. nr 133 poz. 88

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Ciemnosc widze ciemnosc
Użytkownik Lech Szychowski napisał:


PMu. <P@berdyczow.pl:

| Ja bym był skłonny się zastanowić, czy PSE nie wyda(ło/je) pieniędzy na
| dzialność nie związaną z zadaniami, do których zostało powołane.

Ja natomiast bym był skłonny prosić Cię o zastanowienie się, czy winę
za brak dwulitrowych butelek z Coca-Colą w Twoim sklepie osiedlowym
na pewno ponosi centrala firmy "The Coca-Cola company".

| Dziś w PRIII usłyszałem, ze energetycy ostatkiem sił naprawiają
| uszkodzone i zaniedbane linie energetyczne (zarośnięte, źle utrzymane)
| aby ludziom i przedsiębiorcom przywócić zasilanie. Chylę czoła przed
| wysiłkiem prcowników linii a jednocześnie jestem przekonany, że powinno
| się od kogoś kto wydał decyzję wywalenia kasy na uboczną działalność
| wyciągnąć konsekwencje służbowe.

Polecam Twojej uwadze także trzy magiczne literki: "URE".


Może dla kogoś to trzy literki magiczne są. Ale do rzeczy.

Związków kapitałowych pomiędzy instytucjami do 110KV i powyżej 110kV
oczywiście nie widać. Zachwiania równowagi w sieci energetycznej i
problemów w jej przywróceniu po ostatnich silniejszym witrze też nie
widać. Pewnie tych relacji nie widać bo są magiczne? Prawda?

Dam przykład z nieco innej strony: PKP Energetyka, Spółka należąca do
Grupy PKP. Jeszcze niedawno mieli problemy gdy powiało mocniej niż
60km/h. Od pwenego czasu poczynili wielką pracę i tak zmodernizowali
sieć energetyczną, że o żadnych problemach w kursowaniu pociągów już nie
słychać z powodów warunków pogodowych. Awarie związane z kradzieżami
linii też potrafią usunąć w czasie pojedyńczych godzin a nie tygodni.
Ale oni z zysków finansują biznes do którego zostali powołani. Robią
dobrze to co potrafią co nie znaczy, że nie posługują się
teletransmisją. Ale wpływów nie lokują w innych działach gospodarki.

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Znowu goryle w hipermakecie :-/
Użytkownik BaLab napisał:

a) czy postępowanie ochrony sklepu (zatrzymanie, stosowanie przymusu
bezpośredniego w postaci szarpania, ciągnięcia za rękę - czy to jest przymus
bezp.?) było prawnie dopuszczalne?


jezeli im stawiales opor to tak

  b) czy ma sens żądanie odszkodowania za straty moralne, naruszenie

nietykalności osobistej, naruszenie godności, publiczną zniewagę? A może za
wszystko na raz?


jak dobrze to rozegrasz to tak

c) jak skalkulować kwotę roszczeń - poniosłem raczej straty niemierzalne w
złotówkach, jednocześnie chciałbym, aby mocno odczuli skutki swojego
chamskiego zachowania.


mozesz sobie sam ustalic kwote, a sad i tak ja ustali inaczej

d) czy mogę żądać również "przykładnego ukarania winnych"?


tak mozesz zadac przeprosin

e) rozumiem, że najpierw piszę list z żądaniem do hipermarketu (cetrali), a
dopiero gdy to okaże się bezskuteczne zakładam sprawę?


wartalo by wezwac policje wtedy, bo teraz moga sie z tego wymigac, i
napewno to zrobia, nie masz zadnych dowodow ze np jak cie przeszukali
nic nie znalezli

f) czy zakładając sprawę w sądzie, mogę zmienić swoje żądania na wyższe
(kwota odszkodowania, nawiązka, etc.)


tak

g) jeśli dojdzie do założenia sprawy, jaki sąd jest właściwy (mój adres,
centrala firmy, miejsce zdarzenia - 3 różne miejsca w kraju)?


miejsce zdarzenia

To tyle. Czekam na Wasze opinie i podpowiedzi. Wiem, że grupa to nie
bezpłatny adwokat, ale nie chcę im popuścić - to ma być akcja "pro publico
bono".  Sądzę, że w interesie wszystkich konsumentów jest ukręcenie
podobnych praktyk, gdy uczciwy klient traktowany jest jak złodziej.


szkoda ze niue wezwales policji, bo moglbys chociaz troche dostac
jakiejs kasy za takie traktowanie, a teraz watpie zeby cos ci wyplacili,
ale probuj jak chcesz

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Strzały na kredyt
teraz sie okaze ze centrala firmy sie zwinela i tyle bedzie wszystkiego
dopiero jak ktos chwyci za bron to sie prokuratura zajmie
szkoda ze wczesniej nie zajela sie ale ta firma? Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Prezentacja Euro 2012 to plagiat reklamy iPoda?
zaraz, zaraz a kto doniósł?
"o możliwym plagiacie poinformowana została już centrala firmy Apple." Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: CIVIC 2,0 TDI AERODECK
W przypadku problemów z rzadkimi egzemplarzami pojazdów na polskim rynku,
czasami sprawdzają się kontakty z centralą firmy. Proponuję na początek wizytę
na www.honda.pl. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: dobre i lepsze marki sprzętu a-v
Sorry że się wtrącam, ale Thomson korzysta z produkcji azjatyckiej. We Wloszech
znajduje się centrala firmy proponującej design dla znanych i mniej znanych
marek. Chodzi oczywiście o sprzęt audio do wielkości miniwieży włącznie. Gdyby
komuś chciało się pozbierać po europie i azji katalogi różnych firm, mógłby ze
zdziwieniem stwierdzić, że identyczny sprzęt (różniący się nazwą modelu,
kolorem obudowy i ewentualnie drobiazgami), proponuje wiele marek. Jeszcze
większe jest podobieństwo jeśli idzie o podzespoły. Elektronika jest identyczna
w różnych modelach za różne pieniądze. Czasami po prostu jest tylko mniej
elementów. (proponuję sprawdzać czy sprzęt jest stereo czy gra na dwa głośniki
tylko. Wiem co pchają na nasz rynek)
Jeśli idzie o firmy rózniace sie tylko nazwą to: Thomson, Daewoo, Aiwa, Akai,
JVC, Tank, Orion, Goodmans, Schneider i kilka innych, których teraz nie
pamietam. Są oczywiście odstępstwa od tej reguły, tzn. model sprzętu pod
konkretną firmę, ale od razu wyższa cena na półce, więc mniej konkurencyjne.
Większy szok dla niektórych mógłby być, gdyby się dowiedzieli, ze z fabryki
Daewoo w Pruszkowie wyjeżdżają 14"TV ze znaczkami takimi jak: Panasonic, JVC,
Aiwa, Akai, Goodmans, oczywiście Daewoo, miało być Sory (rozmowy trwają juz dwa
lata) i kilka innych. Razem jest 19 różnych znaczków. Najśmieszniejsze jest jak
w sklepie stoją obok siebie, a grupa osób zastanawia się który daje lepszy
obraz. Oczywiście najpierw patrzą na znaczek. Przepraszam, do Panasonica
wkładane są kineskopy Philipsa , a do reszty Thomsona lub Oriona.
Tu moze byc różnica. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Zarzuty przeciwko BAE Systems
dirloff napisał:

> W biznesie liczy się wola i decyzje centrali, a nie danych oddziałów firmy. A
> centrala firmy znajduje się w Anglii, nie USA. Ważne jest to, kto ma czyj pakie
> t
> akcji. Nie martw się o BAe, trochę ich poszturchają i puszczą wolno. To
> strategiczna na brytyjskiego rządu korporacja zbrojeniowa - niezależnie czy
> akurat u władzy są torysi czy labourzyści - i nie dadzą jej upaść. Tożsamo jak
> dla amer. władz Lockheed-Martin czy Boeing. Co najwyżej naliczą im odpowiednio
> wysoką propagandowo grzywnę, acz znośną dla firmy. Te kilkanaście czy
> kilkadziesiąt mln euro. Tyle, co jedna czy dwie sztuki Eurofighterów spisanych
> na straty.
> Wszyscy zainteresowani sprawą i śledzący rynek wiedzą, że - w praktyce - przy
> każdym kontrakcie na Gripena wożono całe walizy prowizji i łapówek. Choćby u
> naszych południowych sąsiadów i braci, czyli Czechów i Madziarów. Przy
> Eurofighterze bywało podobnie, np. w Austrii i u Saudów.
>
>

Niestety wyglada na to ze nie rozumeisz co to jest "Koncern". Koncern nie skalda
sie z "oddzialow" jednego przedsiebioerstwa, lecz Tworzą go zupelnie odrębne od
niego oddzielne przedsiebiorstwa, powiazane ze soba jedynie kapitalowo.
Brytyjska BAe Systems plc, nie ma w zwiazku z tym prawa wydawac bezposrednio
dyspozycji amerykanskiej BAe Systems Inc i na odwrot. Formalnie, jedyny wplyw
brytyjczykow na amerykanska spolke moze miec forme glosowan na walnym
zgromadzeniu akcjonariuszy, analogicznie jak wplyw Amerykanow na spółke
brytyjską (plc). Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Patriotyzm konsumencki uratuje Polskę przed kry...
dobre i to
Dobre i to, bo nawet jesli w Chinach jest produkcja to centrala firmy jest w
Polsce i w Polsce placi podatki, wiec lepsze to nic niz. Przynajmniej ludzie
ktorzy projektuja produkty zarobia.
Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Wybielacz podatkowy czy domiar omyłkowy
z tego co wiem centrala firmy rzeczywiscie zastanawia sie nad
drastycznym zredukowaniem produkcji w Polsce i przeniesieniem
jej za granice Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Zamiast tradycyjnej sukni ślubnej....
nie, nie, to inne le spose di gio nie ma przedstawicielstwa w polsce (a
szkoda). wiem, bo rozmawialam z centrala firmy we wloszech. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: LPP -ciągle te same ogłoszenia
Tak dla Twojej wiadomości centrala firmy LPP S.A. znajduje sie na ul. Łąkowej w
GDAŃSKU - zanim kogoś oczernisz upewnij się że piszesz pod dobry adres!!! Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: centrala firmy czy zakład produkcyjny
centrala firmy czy zakład produkcyjny
gdzie łatwiej dostac pracę dla osoby po studiach ekonomicznych?
gdzie jest ciekawiej w centrali czy w fabryce? Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie
10tys net,3ci rok pracy,centrala firmy w Poznaniu
dzial finansowy firmy-analizy (wiecej nie powiem). dla mnie to lepiej ze ludzie
jada do wwy,bo mniej chetnych jest w poznaniu i dzieki temu place u nas
rosna,mysle ze poszedlbym do szefa i powiedzial,jade do Anglii i dalby mi
wiecej z 2tys net,ale nie jestem taki pazerny, dycha mi wystarczy
juz,tymbardziej ze juz sobie bede kupowal mieszkanie w nowobudowanym
apartamentowcu,a nie w jakims syfie jak u was w wwie(znam wwe-mam rodzine).
Wiem,ze u was, mieszkanie w bloku z lat 70tych,65m2,malawe 3pokoje, kosztuje
800 000!(to juz dom lepiej budowac pod wwa),ale.... ja tu w poznaniu za
mieszkanie 65m2 w apartamentowcu, 9 pietro,piekne tereny-widok na miasto,garaz
w piwnicy itp itd(czyli wszystko czego nie ma w bloku starym) zaplace 500 000!!!
wiec w wwie za stare(brud i smrod) zaplace 800tys, a w poznaniu za
apartamentowiec swiezutki i nowiutki zaplace 500tys! i az chce sie zyc! w zyciu
do wwy bym nie pojechal. no co? jak pytacie czy warto,ja mowie ze nie warto.
w wwie jest wiecej central ale i wiecej absolwentow i ludzi naplywowych wiec
place musza byc rynkowe i nie beda to kokosy
w poznaniu jest tak naprawde jedna super uczelnia ekonomiczna i jak juz sie
czlowiek do centrali dostanie to oj... kasa jest.
a i dodam,ze wielu dyrektorow,czlonkow zarzadow instytucji finansowych w wwie w
centrlach konczylo wlasnie uczelnie w Poznaniu i czesto tu zaczynalo tez w
firmach niefinansowych ale np fmcg jako asystenci,specjalisci,kierownicy
sprzedazy,wicedyr,dyr ds sprzedazy,a potem do WWY ewentualnie jak tu juz pewien
pulap sie wyczerpal (z reguly to juz kwoty powyzej 50tys) i tam na dyr badz
inne wysokie stanowiska,bo place sa np 80tys. ale... przy takich kwotach to juz
liczy sie komfort zycia,a nie ciagly ped za kasa.
ja bym sie nie przeniosl w zyciu. nie potrzebuje,aczkolwiek wwa calkiem mi sie
podoba,ale wole poznan.
pozdrowienia Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Johnson Controls planuje nabyć .....
Johnson Controls planuje nabyć .....
......sektor akumulatorów samochodowych Delphi

22 marca 2005 Johnson Controls, Inc. (NYSE: JCI) ogłosiła, że podpisała
niewiążący list intencyjny w zakresie nabycia ogólnoświatowego sektora
akumulatorów samochodowych Delphi Corporation za sumę około 212,5 milionów
USD, z możliwością wystąpienia zmian.
Dodatkowo, w związku z tym zakupem Johnson Controls zakłada otrzymanie
globalnego, długoterminowego kontraktu na zaopatrywanie General Motors w
oryginalne akumulatory.
Nabywany sektor, przynoszący roczne skonsolidowane dochody w wysokości około
600 milionów USD, obejmowałby zakłady akumulatorowe w ponad 10 krajach,
łącznie z joint venture w Chinach i Korei Południowej. Transakcja nie
obejmuje amerykańskich zakładów Delphi, produkujących akumulatory
samochodowe. Delphi będzie dostarczać akumulatory ze swoich zakładów w New
Brunswick, New Jersey i Fitzgerald w stanie Georgia na podstawie relacji
kontraktowej w zakresie produkcji z firmą Johnson Controls podczas okresu
przejściowego do roku 2007 włącznie.
Ten zakup umożliwia firmie Johnson Controls uczestniczenie w szybko
rozwijającym się azjatyckim rynku akumulatorów samochodowych, zwłaszcza w
Chinach.
Nabywany sektor posiada wiodącą pozycję w zakresie oryginalnych akumulatorów
w Chinach, a ponadto jest obecny na chińskim rynku wtórnym.
Oczekuje się, że transakcja zostanie zamknięta latem 2005 roku, pod warunkiem
pozytywnego zakończenia procedur należytej staranności, wynegocjowania i
zawarcia ostatecznej umowy nabycia, a także uzyskania niezbędnych zezwoleń
urzędowych.
Koncern Johnson Controls produkuje i sprzedaje ponad 80 milionów akumulatorów
rocznie. W Europie do Johnson Controls należy firma VARTA Autobatterie GmbH z
siedzibą w Hannowerze, gdzie mieści się również europejska centrala firmy .
Fabryki w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Czechach i Austrii o łącznej
produkcji około 26 milionów sztuk.
Włączenie należącej obecnie do Delphi fabryki akumulatorów we Francji,
pozwoli na zwiększenie potencjału produkcyjnego do około 31-32 milionów
akumulatorów rocznie.
Firma Johnson Controls na rynku samochodowym jest dostawcą zintegrowanych
systemów siedzeń i wnętrz, a także akumulatorów.
Szczególy na www.jci.com






Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Pomarudzę trochę:(
Pomarudzę trochę:(
Od 5 tygodni mój małż siedzi w W-wie i przyjeżdża tylko na łykendy.
To jest nowa praca i centrala firmy jest w Warszawie i tam ma jakieś
szkolenia,wdrażanie,przejmowanie dokumentacji itd. Od początku
wiedziałam,że będzie musiał posiedzieć w stolicy,ale nie spodziewałam
się (on też),że to będzie tak długo trwało.I zapowiada się,że jeszcze
posiedzi w tej W-wie. A mnie już kurwica strzela! Tzn.nie jestem zła
na małżonka,bo to nie jego wina,ale wkurza mnie ta sytuacja.
No,po prostu jest mi ciężko:( Nie należę do supermatek,które
zajmą się dziećmi,wysprzątają mieszkanie,ugotują 2 daniowy obiad
i jeszcze mają czas dla siebie.
Ja wiem,że dużo jest takich słomianych wdów i muszą sobie dać radę.
Niby też daję radę,ale dzięki pomocy mojej ukochanej,wspaniałej
Lineczki - dziękuję Ci:)
Największy problem,to zaprowadzenie Leny do przedszkola. Muszę iść
z Mają,która nie chce wstawać i robi dzikie histerie i staje na rzęsach,aby
nie wyjść z domu. Zawsze jesteśmy spóźnione.
Jak jest u mnie Lineczka,to pomaga mi i zawozi Lenkę do przedszkola
(mam samochód ale nie mam prawa jazdy,a Karolina ma)i to jest
ogromne odciążenie. Głupio mi i wstyd,że tak ją eksploatuję,że
nie radzę sobie sama. Oczywiście,Karolina spędza u nas najwyżej 3 dni,a
najczęściej 2,ale to i tak bardzo dużo.
Gdy nie ma Lineczki,to rano przychodzi brat małża i zawozi Lenę do
przedszkola, w zamian młody ma samochód na cały dzień. On się cieszy,
a mi jest wstyd,mam poczucie,że jestem niezaradna,gorsza,bo
przecież tyle kobiet daje sobie radę,a ja proszę o pomoc.
Mam doła i chce mi się ryczeć:( Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Refleksja
To chyba poznańskie wpływy :p
centrala firmy w której pracuje znajduje sie w innym mieście (nazwy nie
powiem :p ) oj ciężko z tymi dziewczynami - że ona mają siłę i ochotę tyle tych
dołków kopać
Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Chargeowalność-jaka jest u Was?
U mnie niestety niewiele w tych kwestiach zależy od partnera, centrala firmy
narzuca wiele kwestii naszym partnerom. Rozmawiamy na ten temat, polscy
partnerzy nie widzą sensu w zmniejszaniu wskaźników. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Kura domowa po studiach...zycie w Niemczech
Hej:)

Ciezko az czytac to co piszesz, naprawde masz sytuacje nie do pozazdroszczenia.
Dla mnie jest nie do pojecia, zeby facet, maz dwojki malych dzieci, caly wolny
czas spedzal poza domem i balowal do rana. Spojrz prawdzie w oczy, on sobie zyje
jak kawaler. Nie wiem czemu sie tak upierasz, ze on cie napewno kocha, bo z
twoich opisow wcale to nie wynika.

Co wg mnie powinnas zrobic? Po pierwsze, poszukaj pracy. Wiadomo, bez
niemieckiego moze byc ciezko, ale pewnie znasz angielski (wlasnie, w jakim
jezyku rozmawiacie z mezem?), a sa tu osoby na forum, ktore maja prace, w ktorej
posluguja sie tylko angielskim. Gdy sama poszlam do pracy i opowiadalam koledze
o tym ze balam sie ze dlugo pracy nie znajde, ze wzgledu na relatywnie slaby
niemiecki (nnoo dobrea, ZOP mam, ale wstale sie nie czuje zebym mowila super),
stwierdzil ze to bzdura i np. w tej firmie nie ma to prawie zadnego znaczenia,
bo jakies 2-3% ludzi tez nie znaja niemieckiego, tylko angielski.

Poki nie znajdziesz pracy, powinnas sobie poszukac jakiegos zajecia dodatkowego,
np. wieczorem wyjsc na jakis aerobik czy cos. Akurat o samotnosci w DE troche
moge powiedziec, bo mieszkalam tu pare miesiecy jako bezrobotna, bez znajomych,
maz w pracy, wiec wiem jak potrafia ludzie brakowac i jak to wplywa na psychike.
Dlatego mysle, ze JAKIKOLWIEK kurs, jakikolwiek kontakt z ludzmi mialby na
ciebie dobry wplyw. Szkoda, ze jak piszesz nie masz zorganizowanych kursow
niemieckiego w okolicy (w co mi jednak ciezko uwierzyc!), bo znam pare
cudzoziemek, ktore wlasnie przez taki kurs sie poznaly i nawiazaly przyjaznie na
lata.

Co do studiow, to tez ich tak zupelnie nie przekreslaj. Wprawdzie nie mam
pojecia co mozna robic po takich studiach (?!), ale mam wrazenie, ze w DE
ogolnie panuje opinia, ze studia to juz COS, niezaleznie od tego czy robilas je
tu czy tam. I moze jesli nawet nie masz po nich jakiejs super przydatnej i
praktycznej wiedzy, to chyba kazdy myslacy czlowiek wie, ze ktos po studiach,
niezaleznie czy je skonczyl we Francji, Polsce czy w Chinach, to jednak musi
miec cos w glowie i byc chociaz troche inteligentnym. A jest bardzo duzo prac, w
ktorych wlasnie sam ten potencjal wystarczy, zeby sie douczyc i zostac dobrym
pracownikiem. Np. znam jedna Ukrainke, ktora po studiach w swoim kraju pracuje
tu jako skrzyzowanie marketingowca z handlowcem w duzym koncernie chemicznym,
jej praca polega glownie na utrzymywaniu kontaktow miedzy centrala firmy tutaj a
siedziba w Rosji. Wiedzy ze studiow do tego nie wykorzystuje, tylko to co
nauczyla sie juz tam pracujac oraz jezyk. Wiadomo, ze taka praca nie zdarza sie
moze za czesto, ale zanim nie poszukasz, to napewno jej nie znajdziesz :)

Pozdrawiam i powodzenia:)

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Mój PIERWSZY DZIEŃ BEZ LEKÓW
Dzięki 36.a. Daję sobie radę świetnie, idę do przodu jak burza (nareszcie), załatwiam kilka spraw równocześnie, jestem przekonywująca, odpieram naciski szefów, zapisuję się na studia podyplomowe, zamierzam szybko awansować, więc robię wszystko, żeby zauważyła mnie Centrala firmy, a znajomi mówią, że to nie CHAD tylko właśnie cała Ja. Śpię może trochę mniej, ale przynajmniej 6 godzin, więc jest OK. Wieczorem jestem zmęczona całodziennym gadaniem, ale w ciągu dnia w pewnych sytuacjach, jak chcę (bo jest to korzystniejsze dla tego, co chcę osiągnąć) potrafię sobie powiedzieć: ZAMILCZ.
Dzisiaj psychoterapia. Potraktuję ją jako test. Ciekawa jestem, czy padnie pytanie: "czy Pani oby dalej bierze leki?" Jeśli nie, to będzie plus dla mnie na rzecz braku CHAD.
Trzymajcie kciuki, żebym zrealizowała swoje plany: ukończenie prestiżowych studiów podyplomowych i zajęcie odpowiedniego stanowiska w firmie, w której aktualnie pracuję (w jednej z firm), żebym nie musiała ciągle dorabiać gdzie indziej. Marzy mi się stanowisko dyrektorskie. Niedawno po 3 miesiącach ostrej walki udało mi się zwolnić zastępcę dyrektora ds. sprzedaży, który podał nieprawdę w dokumentach aplikacyjnych (studia, których nie posiadał), a jak się okazało nie miał również wiedzy, ale mimo to nie pojawił się wakat (czekam), teraz na wokandę pewnie wpadnie dyrektor, bo wykryłam, że firmuje swoim podpisem podejrzane umowy i zleca mi podejrzane wypłaty (zleciłam sprawdzenie, czy nie chodzi tu o pranie pieniędzy). Wcześniej oczywiście uprzedziłam dyrektora o krokach, które podejmę zgodnie z wewnętrzną procedurą. Ciekawe, czy moje wypowiedzenie już się szykuje. Już to przechodziłam w sprawie zastępcy. No ale ja jestem, a on już nie. A nikt nie wierzył w firmie, że to będzie możliwe. Tak tak przyznaję mój nastrój jet na + 10, ale jak mam nie być w dobrym nastroju skoro wszystko mi się udaje. Ale przecież sukcesy odnoszą nie tylko CHADOWCY. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Japończycy chcą inwestować w Łodzi
caly artykul
Wielka japońska firma chce stawiać fabrykę w Łodzi. Pracę może znaleźć nawet
1000 osób!

- To może być jedna z największych inwestycji w mieście. Więcej osób zatrudni
tylko Gillette - informuje Andrzej Ośniecki, prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy
Ekonomicznej. W biurze strefy kończą się rozmowy. Wkrótce Japończycy ogłoszą
swoją decyzję. Ich inwestycja to dla Łodzi wielka gratka. Jeśli dojdzie do
skutku łodzianie będą produkować katalizatory do aut produkowanych w Japonii,
Europie i Stanach Zjednoczonych. Łódź zaczęłaby rozwijać nieobecną u nas na
razie gałąź przemysłu - motoryzację. Linie produkcyjne, które mają trafić do
naszego miasta należą do najnowocześniejszych na świecie. Inwestycja będzie
kosztować docelowo 400 mln zł, a pracę znajdzie nawet 1000 łodzian!

Strefa przygotowuje dla firmy z Dalekiego Wschodu 10 ha terenu w Nowym
Józefowie, tuż obok rosnącej fabryki Gillette. - Żeby zachęcić inwestora,
zobowiązaliśmy się wykonać wszystkie przyłącza techniczne - mówi Ośniecki.
Strefa doprowadzi do działki na własny koszt drogę, prąd, wodę, kanalizację,
gaz i kable telefoniczne. Przygotowanie terenu będzie kosztowało kilka milionów
złotych.

Tak duża inwestycja pozwala na powiększenie strefy ekonomicznej. Jest to
możliwe, gdy inwestor chce zatrudnić więcej niż 500 osób bądź wydać na budowę
zakładu ponad 160 mln zł. - Za kilka dni wystąpimy o powiększenie strefy o
tereny dla Japończyków. Ich zapowiedzi są tak atrakcyjne, że będzie to tylko
formalność - uważa Ośniecki.

Trzeba się też dogadać z władzami Konstantynowa. Fragment działki, którą są
zainteresowani Japończycy, leży na terenie tego miasta. Ośniecki: - Czekamy na
zmianę planu zagospodarowania przestrzennego. Burmistrz Konstantynowa zapewnia,
że nie będzie z tym problemu.

Japońska firma zainteresowana Łodzią powstała w 1919 r. Centrala firmy jest w
Tokio. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Praca w Boże Ciało...
Stoisko w M1 od 10,00 do 20,00. Centrala firmy daje wolne ale M1 nie pozwala
stoiska zamknąć bo to żle wygląda. Taka polityka. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: fabryka samochodów na Słowacji
Gość portalu: Wuwu napisał(a):

> Autostrada blisko,

1. To nie jest autostrada - to wyrób autostradopodobny:
- brak poboczy,
- stare, niskie (4m!) wiadukty,
- ostre zjazdy i brak pasów do wytracania prędkości i przyspieszania,

2. Wyrób autostradopodobny kończy się jakieś 60-70 km przed przejściem granicznym
- czyki brak nam autostradowego połączenia z Europą

3. Kolej: co z tego, że Brochów ? Bocznica ma dochodzić do drzwi hali
produkcyjnej, a nie kończyć się 10 km przed bramą zakładu ...

> nieco dalej port lotniczy mogący przyjmować
> ciężkie samoloty

No a co dalej ?

1. Jechałeś kiedyś TIRem z lotniska na Bielany ? Przejedź się, a potem udawaj
Greka....
2. Czy lotnisko ma połączenie kolejowe z resztą świata ?

> niemal identyczne, to ktoś pokpił sprawę nie będąc w stanie zapewnić, że
> zostanie zrobione wszystko, aby przywrócic ruch kolejowy na tak krótkim
> odcinku.

Nie da się. PKP ma kłopoty, a centrala firmy jest w Warszawie. Z Warszawy do
Wrocławia pociągi jeżdżą przez Poznań, co świadczy o skali skomplikowania
problemu ...

> Dla uswiadomienia skali ew. porazki dodam, że Żilina to niewielkie w
> porównaniu do Wrocławia miasto (mniejsza oferta kulturalna, mozliwości
> spędzenia wolnego czasu, znalezienia siły roboczej, współpracy np. z
> Politechniką, itd.),

Współpraca z Politechniką ? A po co ? Tam samochody mają być produkowane,
wymyślanie ich pozostanie w Korei.
Zaś co do poziomu politechniki : w połowie lat 80 ubiegłego wieku obroniono tam
pracę (na wydziale mechanicznym), której mottem było: "w porównaniu do hamulców
bębnowych hamulce tarczowe nie mają przed sobą żadnej przyszłości." Ciekawe,
odkrywcze, genialne.

> Słowacki minister wypowiedział się, iż były to najcięższe negocjacje z
> dotychczasowych,

No i co z tego ? Weźmie chłop urlop, dostanie premię a nawet może sam premier
poklepie go po plecach. Wróci do siebie. Nasze ministry nie mogą się tak
zacharowywać - to znaczy - chyba nie wymagasz tego od nich ? Miejże litość.

> zaś FT zastanawia się czy w kontekście przegrania przez Polskę
> inwestycji Toyoty, Peugeot'a i ew. Hyundai'a jest ona w ogóle konkurować o
> jakakolwiek inwestycję.

Jak to miał powiedzieć prezes Toyoty przy odlocie z naszego pomrocznego kraiku ?
"Nigdy więcej. U nas też biorą, ale potem przynajmniej załatwiają."

To chyba najlepszy komentarz. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: firma Royal Unibrew uciekła z Krakowa.
firma Royal Unibrew uciekła z Krakowa.
czy to prawda że centrala firmy Royal Unibrew (producent piwa
Strzelec) uciekła z Krakowa i przeniosła się do Warszway? Dlaczego
Kraków nie jest atrakcyjny dla central międynarodowych firm i
wybierają one Warszawę? Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: emigracja firm z Krakowa
W marcu z Krakowa przenosi sie do poznania centrala Firmy PLUS (ta od tych
sklepów) szkoda Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Gigant Centrum Handlowe
Gigant Centrum Handlowe
M1 urośnie

Wtorek, 10 lutego 2004r.

Do siedziby Rady Dzielnicy Czyżyny trafiła dokumentacja dotycząca tzw. WZiZT
dla rozbudowy pasażu handlowego przy Centrum Handlowo-Usługowym M1.
Prawdopodobnie w najbliższym czasie M1 urośnie i to dość znacznie.

Plany zakładają rozbudowę hipermarketu od strony zachodniej czyli od Dąbia. W
miejscu planowanej inwestycji znajduje się teraz trawnik z kilkoma drzewami.
Gdy rozpocznie się budowa, drzewa zostaną przesadzone.

Wniosek o WZiZT zawiera dwa warianty. Pierwszy zakłąda dobudowanie obiektu o
powierzchni 5960 m kw. (powierzchnia sprzedaży 5434 m kw.), drugi - pawilonu
o powierzchni 7785 m kw. (7260). Wysokość budynku ma wynosić prawie 10
metrów. Kompleks pomieści sklepy i punkty usługowe. Nie planuje się natomiast
rozbudowy parkingu.

- Nie znam szczegółów inwestycji - mówi dyrektor Centrum Handlowego M1
Dariusz Rudziński. - Wniosek złożyła centrala firmy z Warszawy. Nie mogę też
niczego powiedzieć o terminie rozpoczęcia inwestycji.

Pogłoski o rozbudowie M1 dotarły już do handlujących na Tomeksie i na placu
Bieńczyckim. Są oburzeni. - Nieważne, kiedy to nastąpi - uważa Leon
Pluciński, handlujący na Tomeksie. - Dla nas, kupców, to kolejny gwóźdź do
trumny. Rosnąca liczba hipermarketów i powiększanie już istniejących sprawia,
że upada kupiectwo. W Krakowie straty z tytułu działalności hipermarketów ma
każdy sklep, każdy zakład usługowy. Na pewno nie zostawimy tej sprawy bez
odpowiednich działań. Będziemy protestować.

Czyżyńscy radni na razie nie wypowiedzieli się w sprawie rozbudowy M1. -
Wniosek trafił do komisji zagospodarowania przestrzennego, ona zbada sprawę i
zaopiniuje - wyjaśnia przewodniczący dzielnicy XIV Jerzy Woźniakiewicz. -
Potem rada dzielnicy podejmie uchwałę. Sam nie mam jeszcze wyrobionego zdania
na ten temat.

Dla Macieja Twaroga, radnego LPR rozbudowa hipermarketu oznacza tylko kolejne
kłopoty dla drobnych kupców. Twierdzi on, że nawet ewentualny sprzeciw
radnych dzielnicy niczego nie załatwi. - Już wcześniej sprzeciwów dotyczących
wielkopowierzchniowych obiektów handlowych nikt nie słuchał - mówi. -
Potrzebne jest działanie ,z góry". Dlatego składam wniosek do NIK o
skontrolowanie wszystkich WZiZT i pozwoleń na budowę dla krakowskich
hipermarketów.

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Tajemniczy numer na rachunku Tele2
Tajemniczy numer na rachunku Tele2
Te połączenia to dowód na to że system alarmowy kontaktuje się z centralą
firmy ochroniarskiej i informuje ze "wszystko OK" . To dość normalna sytuacja
i w interesie tej Pani jest aby takie połączenia były możliwe. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Premier: To Lotos będzie spółką wiodącą
Sytuacja bardzo zaskakująca:
1 rzadko się zdaża by firma mniejsza przejmowała większą
2 wydaje mi się że w dużym stopniu stracą na tym konsumęci

Szczeże mówiąc g..no mnie obcgodzi czy centrala firmy będzie w Płocku czy na
pomorzu, bardziej boję się jednak o poziom cen na stacjach. Przecież rynek
straci jednego producenta, co będzie w powodowało zmniejszenie konkurencji
między stacjami. Z drugiej strony jednak takie molochy jak bp czy shell ,też nie
pozwolą na znaczne manipulownie cenami, bo mogło by to się skończyć dla
orleno-lotosu poprostu wygryzieniem z rynku.
Zostaje jeszcze kwestja, bezpieczeństwa energetycznego.
Oczywistą sprawą jest to że przejęcie zkonsolidowanej spółki było by dla rosjan
trudniejsze niż przejęcie ich w teraźniejszej formie. Jednak czy zagrożenie ze
strony rosyjskiej jest aż tak duże ?? przecież prawo polskie i unii jest na
dzisiejszy dzień tak skonstruowane by w maksymalny sposób utrudniać tego typu
tranzakcjie.Do tego polskie firmy miały by duże poparcie od firm zachodnich
którym też (a nawet przedewszystkim im) zależy na niedopuszczeniu rosjan do
rynku europejskiego. A więc bezpieczeństwo polskiego rynku energetycznego
poprzez połączenie tych firm też prawdopodobnie się nie zmieni.
a więc co powoduje tę decyzje ??
napewnie chęć uzyskania poparcia na pomorzu przez PiS
ale czy inne partie postąpiły by inaczej ?? nie chodzi akurat o ten przypadek
ale ogólną chęc wykorzystania swojej władzy dla zdobycia poparcia ?? Inne partie
postępowały by podobnie : samoobrona dała by dopłaty rolnikom, PO próbowała by
podlizać się lekarzom i pielęgniarkom, a giertych wybudował by ze trzy albo
cztery świątynie.

morał: pis manipuluje swoimi wpływami by zdobyć poparcie- ale nie ma w polsce
(na świecie ??)alternatywnej parti która postępowała by inaczej Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: HP wymaga udostępnienia danych każdego klienta
Właściwa informacja we właściwym momencie.
Właśnie miałem kupić drukarkę Color LaserJet. Teraz państwu już dziękuję.
Mam nadzieję, że kiedy centrala firmy zorientuje się kto pracuje w jej polskim
oddziale to przebuduje hierarchię od góry do dołu. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Nawiązanie współpracy
Nawiązanie współpracy
Dla naszego Klienta firmy specjalizującej się w dostarczaniu autonomicznych
źródeł zasilania opartych o akumulatory oraz baterie, poszukujemy Kandydatów
na stanowisko:

Opiekuna Klienta Strategicznego
Nr Ref.: OKS/R/08/08
Miejsce pracy: Radom


Do obowiązków zatrudnionej osoby będzie należało:
• Profesjonalne udzielanie odpowiedzi na zapytania ze strony partnerów handlowych
• Budowanie trwałych relacji z Klientem zagranicznym
• Kontrola oraz koordynacja poprawności realizowanych zamówień
• Ścisła współpraca z działem produkcji oraz centralą firmy
• Opracowanie raportów oraz zestawień niezbędne do wykonania planu produkcji
• Zapewnienie sprawnego przepływu informacji pomiędzy Klientem a wszystkimi
jednostkami firmy odpowiedzialnymi za jego obsługę


Oczekiwania wobec Kandydata:
• Wykształcenie wyższe – preferowany kierunek techniczny
• Bardzo dobra znajomość języka niemieckiego w mowie i piśmie
• Minimum roczne doświadczenie na podobnym stanowisku
• Wysoko rozwinięte umiejętność komunikacyjne oraz negocjacyjne
• Dobra organizacja pracy własnej, systematyczność, rzetelność, zaangażowanie
• Umiejętność twórczego rozwiązywania problemów
• Prawo jazdy kat. B


Oferujemy:
• Możliwość rozwoju oraz zdobycia doświadczenia w intensywnie rozwijającej się
firmie
• Bezpośredni kontakt z organizacjami zagranicznymi
• Współpracę z młodym oraz dynamicznym zespole
• Atrakcyjne warunki zatrudnienia



Wszystkie zainteresowane osoby prosimy o przesłanie aplikacji na adres:
aniaswps@gazeta.pl
Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Provident - Centrala firmy
Provident - Centrala firmy
Witam,

wiecie ile można zarobić na stanowisku Starszego Specjalisty w Centrali
Providenta? Może ktoś wie jaka jest atmosfera pracy i możliwości zarobku?

Będę wdzięczna za informację.
Aneta Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Pomocy
posze:

.......
1949

Przychody: 2,2 mln USD. Liczba osób zatrudnionych:166.

W latach pięćdziesiątych Hewlett-Packard przechodzi okres rozwoju i dojrzewania firmy, zdobywając wiedzę o "nowych" technologiach w elektronice oraz o wpływie rozwoju na firmę. Gorąco dyskutowano nad sposobami rozwijania firmy i nad skalą jej powiększenia. HP znajduje się w okresie kształtowania celów, podstaw filozofii zarządzania i zasad postępowania (HP Way).

W 1957 r. firma wkracza na giełdę. Bill Hewlett i Dave Packard traktują swoich pracowników z dużym szacunkiem, czego wyrazem jest niezwykłe w tym czasie przekazywanie pracownikom części akcji HP.

Rozwijające się przedsiębiorstwo rozpoczyna budowę zakładu w Palo Alto w Kalifornii, który w przyszłości stanie się centralą firmy. HP wybiera także drogę w kierunku globalizacji, inicjując działalność produkcyjną i marketingową w Europie.
........
1958

Następuje pierwsze przejęcie, dotyczące firmy F.L. Moseley z Pasadeny w Kalifornii, producenta rejestratorów graficznych wysokiej klasy. HP rozpoczyna w ten sposób działalność na rynku ploterów, prekursorów drukarek HP.

W firmie wprowadzono strukturę złożoną z działów, dzięki czemu jej rozwój nie powoduje utraty operatywności. Działy zajmujące się poszczególnymi rodzajami produktów są samodzielnymi jednostkami organizacyjnymi odpowiedzialnymi za projektowanie, produkcję i marketing swoich wyrobów. Dział, który rozrastając się osiąga liczebność 1 500 pracowników, zostaje podzielony, a powstałe w ten sposób nowe działy prowadzą własne rozliczenia zysków i strat. Taka decentralizacja pozwala firmie reagować na zmieniające się warunki, działać szybko i unikać przybierania nadmiernie biurokratycznej struktury.

Bill Hewlett zauważa nowe możliwości, jakie przed firmami amerykańskimi otwierają w Europie dwa wydarzenia - zawarcie w 1957 r. Traktatu Rzymskiego oraz powstanie europejskiego Wspólnego Rynku. Jedzie do Europy aby zbadać warunki rozpoczęcia działalności HP na tym terenie.

Przychody: 30,5 mln USD. Liczba osób zatrudnionych: 1 778.

1951

HP rozpoczyna działalność na skalę globalną. W efekcie podróży rozpoznawczej Billa Hewletta firma zakłada dział marketingu w Genewie oraz tworzy zakład produkcyjny w Boeblingen w Niemczech. Z tego przyczółka HP nieprzerwanie rozwija działalność w Europie.

HP wdraża plan zakupów akcji przez pracowników.

Przychody: 48 mln USD. Liczba osób zatrudnionych 2 378.

HP umacnia swą pozycję na rynku urządzeń testowo-pomiarowych oraz rozszerza działalność na branże pokrewne, takie jak elektronika medyczna oraz urządzenia analityczne. Firma opracowuje również swój pierwszy komputer (HP 2116A) i w 1966 r. wchodzi do branży.

HP kontynuuje ekspansję, tworząc kilka nowych podmiotów zależnych za granicą. Na początku dekady firma wkracza do Azji, zawiązując spółkę joint venture w Japonii. W Stanach Zjednoczonych HP otwiera pierwsze fabryki poza Palo Alto.

HP zaczyna być uważany za firmę nowoczesną i dobrze zarządzaną ľ a także za doskonałe miejsce pracy.


źródło:


http://www.komputer.cuprum.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=10&Itemid=1
KUNIEC
Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Alior - KPINA
Końrad N.S. pisze:


ale możliwy. jak _każdy_. i dlatego nie można upraszczać, i nerwowo
rzucać sie po pisakonicy ze słowami: "olał" "nie przylazł". podkreślę
jeszcze raz: nie wiadomo dlaczego nie dotrał. to można wyjaśnić. i po
wyjaśnieniu można coś/kogoś skrytykować.
a nie upraszczać: "bank jest do niczego, bo kurier nie dojechał"


To nie klient ma wyjaśniać. Klient nie jest tutaj petentem czy też
interesantem, który ma cokolwiek wyjaśniać. O klienta należy dbać, a
tutaj jest prosty przykład jak nie należy klienta traktować.


tak, centrala firmy kurierskiej. skąd bank miał o tym wiedzieć? podobnie
jak gość który potrąci 'autora' przed innym bankiem - czy miałby wyjśc
dyrektore tego banku, albo chociażby zadzwonić, bo "wystarczy prosty
telefon "ten potrącający to nie od nas"?


Powiedz mi jedno : co to obchodzi klienta ? Co mnie obchodzi, że na
stacji paliw (bank) nie zatankuje benzyny, bo komuś (kurier) tam zepsuła
sie cysterna. Po prostu pojadę na inną stację (inny bank).


a być może bank zadzwoni w końcu do autora, bo sam się zainteresuje u
kuriera i zapyta, dlaczego przesyłki podpisanej przez autora jeszcze nie
ma? i wtedy sam bank (tu: alior) zgłosi autorowi to niedociągnięcie i je
wyjasni. ale może będzie to za dwa dni robocze? może za wcześnie na
pieniactwo "olał, nie przylazł, nie chcę mieć konta w alior banku"?


Jak dla mnie bank to miejsce gdzie trzymam sporą cześć pieniędzy. Do
tego bank na mnie sporo zarabia (obrót od KK). Sugerujesz, że mam
potulnie czekać aż ktoś raczy się do mnie odezwać ?


po raz kolejny - bo nie zauważasz - ja się zgadzam, że można oczekiwać
profesjonalizmu.
nie można jedynie upraszczać i ferować "olał" i "nie przylazł". nie
można pieniaczyć.
to jest niedojrzałe i niepotrzebie nerowowe, oskarżycielskie słowa gdy
nie wiadomo co zaszło i jaka była prawdziwa przyczyna. niepotrzebnie
wyrok "alior be bo kiriera nie ma!".


Napisałem to już wyżej : co to obchodzi klienta, że bank źle dobiera
sobie jakichś podwykonawców ? Bank powinien wybrać takiego kuriera,
który w razie czego zawiadomi o przyczynie opóźnienia itp. Jest to w
jego żywotnym interesie - zwłaszcza jeśli jest to bank, który dopiero
startuje na rynku i dodatkowo reklamuje się jako inny/lepszy.


przerwę przed "łamaniem': ty też już wiesz, że to bank był winny?
widzę i do ciebie nie dociera, że NIE WIEMY czy to bank, a
najprawdopodobniej sam bank o tym nie wie. jeszcze nie wie. dowie się
jak będzie szukał zwrotnej przesyłki od autora, albo gdy autor to zgłosi
w banku - co powinien najpier zrobić przed pieniaczeniem nba pbb.


Nie wiem kto był winny i autor wątku też nie wie. Co więcej nie musi go
to interesować kto zawinił. Liczy się efekt, a ten jaki jest to każdy widzi.


tak samo nie ma nic wspólnego kolizja i uczestnicy tej kolizji na jedno
skrzyżowanie przed bankiem.
ale mithos napisze: "ależ alior bezsensownie się ulokował, bo nie dosyć,
że musiałem go szukać, nie dosyć że palcówka nie na mojej drodze, to
jescze kolizje przed bankiem".


Porównania są kompletnie bezsensu i nie pasują do sytuacji.


no jasne. jakby każedmu alior albo inny bank miał być po drodze, to
wszędzie musiałby być oddziały wszystkich banków - żeby wszystkim było
po drodze do każdego możliwego banku.


Wiele banków jakoś nie ma problemu rozlokować się tam gdzie akurat jest
po drodze lub też w ścisłym centrum. Multibank ma w Warszawie tylko
kilka oddziałów, a jednak są one w bardzo dobrych lokalizacjach.
Millenium ma natomiast ogrom oddziałów i jakiś zawsze jest po drodze.


widać nie myślisz racjonalnie jeśli rozumiesz takie ferowanie ocen jak
autor w pierwszym poście. działasz impulsywnie.


Rozumiem tylko to, że (potencjalny) klient został pozostawiony samemu
sobie, bez żadnej informacji, bo ktoś tam zawinił (nie wiadomo gdzie).
Wobec tego reakcja klienta jest taka jak jest.

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Markowy pecet a tzw skladak
Konrad Kosmowski wypocił(a):


W bardziej cywilizowanych niż Polska krajach jest nieco inny stosunek
kosztów sprzętu od kosztów pracownika, który by to naprawiał (na
korzyść sprzętu). Poza tym dochodzą koszta przestoju w pracy gdy dana
maszyna nie działa itp.

W markowych właśnie chodzi o PEWNOŚĆ - GWARANCJĘ, że przez te trzy
lata masz z głowy właśnie bawienie się w wymienianie płyt głównych i
inne cyrki.


Byc moze w bardziej cywilizowanych tak.I z zalozenia moze to i tak ma
dzialac.Ja mowie o naszych szarych realiach.A czy "markowy" sprzet
kupuje w Polsce czy w USA to nie ma znaczenia.Jest "markowy" wiec z
zalozenia powinien byc bardziej niezawodny niz skladak od pana Henia z
garazu


Natomiast kupując z gwarancją 3 letnią masz faktycznie prawo do tego,
aby ten sprzęt działał czy został naprawiony przez te trzy lata.


I to sie odnosi do kazdego urzadzenia, nie tylko do
"markowego"."Markowe" - drozsze - lepsze.Czyli moge domniemywac ze
bedzie mialo dluzszy czas bezawaryjnej pracy.A tak nie jest i na to
zwracam uwage.Oczywiste jest ze po okresie gwarancyjnym sam dbam o
czesci i producent ma gdzies czy je dostane czy nie.Jednak jak juz cos
padnie to trzeba sie niezle napocic zeby to przywrocic do pracy.
Czy ty kupujac komputer z gory zakladasz ze po okresie gwarancji go
wymienisz? Nie sadze


| A procentowo rzecz biorac czesciej psuja sie wlasnie markowe sprzety

Liczyłeś? Bo mówisz o jakiś procentach bez przedstawienia żadnych
danych. Poza tym to bez znaczenia co się procentowo częściej psuje,
znaczenie ma jakie są tego konsekwencje.


W przeciagu ostatniego roku w trzech plytach gl. IBM poszly
kondensatory.Dwa monitory IBM padly (te byly na gwarancji wiec ok).5
kart grafiki padlo (tu po gwarancji).Konieczny zakup PCI za ponad 2
stowy.


Poza tym wyśmiewaj sobie polityki. A jaką Ty masz politykę co do
zakupu/cyrkulacji sprzętu? Masz jakąś w ogóle?


Nie ja jestem od polityki zakupow tylko centrala firmy.Ja dostaje
sprzet, gwarancje i to wszystko.Jezeli natomiast kupujemy sprzet z
wlasnych srodkow to dobieram sam parametry kazdego komputera.


Czy po prostu
chaotycznie - zepsuje się, naprawiamy, tu coś dokupimy, tam dokupimy
co innego, nie wiemy co właściwie gdzie mamy? Ile wydaliśmy na
wszelkie pierdoły typu tu naprawa, tam wymiana? Itp. etc. - jesteś
pewien, że tak jest faktycznie taniej? Bo na pewno nie
wygodniej/klarowniej.


Nie ma zadnego chaosu, wszystko zgodnie z procedurami, opisane,
ewidencjonowane.Jak ktos ma burdel w papierach i kupuje tak jak piszesz
to faktycznie moze to byc gorsze wyjscie.
To moja subiektywna opinia po kilku latach pracy.Czestsze awarie
markowego sprzetu niz skladanego samemu

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Likwidacje w Pomorskiem
Artykuł z jutrzejszej Gazety Trójmiasto:
Kolej zamierza zawiesić niektóre połączenia w Pomorskiem

 Mikołaj Chrzan (28-06-02 18:24)

Być może po wakacjach kolejne linie kolejowe w województwie zaczną zarastać
trawą. PKP Przewozy Regionalne przymierzają się do zawieszenia połączeń na
trzech odcinkach. - Przegrywamy z autobusami - mówią kolejarze.

Od 1 września lub 1 października pociągi mają przestać jeździć na odcinkach:
Lębork - Łeba, Somonino - Kartuzy oraz Bąk - Laskowice Pomorskie. -
Przyczyna jest prosta. Brakuje nam pieniędzy. Istnieje realna groźba, że
gdybyśmy nie podjęli podobnych działań, to w czwartym kwartale moglibyśmy
stracić płynność finansową i pieniędzy nie starczyłoby np. na zapłacenie za
energię czy paliwo - powiedział Zbigniew Rączkowski, zastępca dyrektora
Pomorskiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

W województwie pomorskim wpływy z biletu pokrywają średnio tylko 45 procent
kosztów. - A z ostatnich badań, które przeprowadzaliśmy na przeznaczonej do
zawieszenia linii Somonino - Kartuzy wynika, że bilety pokrywają niecałe 5
procent kosztów - dodawał Rączkowski.

Na linii Somonino - Kartuzy jeździ na co dzień 10 par pociągów (para, czyli
po jednym pociągu w każdą stronę), na liniach Bąk - Laskowice Pomorskie i
Lębork - Łeba - po 4 pary pociągów.

- Na tej ostatniej linii pociągi osobowe uruchamiane będą najprawdopodobniej
tylko w sezonie - poinformował zastępca dyrektora.

O zapowiadanych zmianach centrala firmy PKP Przewozy Regionalne
poinformowała ostatnio Urząd Marszałkowski. Zmiany muszą być bowiem
uzgodnione z samorządem wojewódzkim, bo właśnie samorząd współfinansuje
nierentowne linie.

- Nie ukrywam, że nie jesteśmy zadowoleni z propozycji kolei. Mieliśmy w tej
sprawie spotkanie z przedstawicielami powiatów, oni też nie popierają tego
kierunku zmian. Nic jednak nie jest jeszcze przesądzone, a negocjacje
trwają - mówiła Mira Mossakowska, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.

Likwidacja połączeń nie tylko spowoduje trudności w komunikacji, ale ma
także inne negatywne skutki, np. wzrost bezrobocia. - Niestety będziemy
musieli zwolnić pracowników, którzy pracowali na przeznaczonych do
likwidacji liniach - tłumaczył Rączkowski.

Jaka jest przyczyna kłopotów kolei? - Przegrywamy z autobusami. Mają niższe
koszty, mogą łatwiej modyfikować trasę i rozkład - przyznają nieoficjalnie
kolejarze.

Linie, po których przestaną jeździć pociągi, mogą być przejmowane przez
samorządy powiatowe. Jednak mało prawdopodobne, że bez udziału zewnętrznego
inwestora którykolwiek z pomorskich powiatów stać będzie na ponowne
uruchomienie przewozów kolejowych.

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Prof. Wl. M. Turski, "Uczyc czy nie uczyc" ? czyli: "Znow ten belkot ?"
On 3 Oct 2000 12:16:23 GMT, Jerzy Turynski wrote:


"Dwadzieścia kilka lat temu byłem jednym z kilku europejskich
referentów, zaproszonych przez koncern IBM [...]
  Ku ogólnemu zdziwieniu licznie zgromadzonych przedstawicieli
przemysłu komputerowego i równie licznej reprezentacji jego klien-
tów, stanowczo broniłem tezy, że nie, uniwersytety nie powinny na-
wet próbować kształcić inżynierów oprogramowania,[...]


Najwyrazniej pewien William byl wtedy obecny i dal sie przekonac ..


[...]Szczególnie farsowo wygląda to w naszym ukochanym kraju, traktowa-
nym przez lokalnych reprezentantów jak dziewki folwarczne przez feudała.


Pytanie czy w USA nie wyglada to identycznie ..


Zapowiada się taki przedstawiciel, przynosi kilkukartkową broszurkę,
z której nic nie wynika, nie umie odpowiedzieć na żadne pytanie tech-
niczne, nie obiecuje nawet, że przyśle feldindzinira (jak to czynili
przyparci do muru handlowcy starych firm informatycznych). No i składa
ofertę, że może dać bezpłatną licencję na taki to a taki "produkt", pod
warunkiem że do planu studiów zostaną włączone zajęcia na temat owego
arcydzieła, a ich program zatwierdzi centrala firmy w Kalamazoo. Z tru-
dem hamuję się, żeby ze swej lagi nie uczynić użytku


Rozumiem oburzonego pana profesora, ale jest druga strona medalu -
na czyms tych studentow trzeba cwiczyc ...


  Nawiasem powiedziawszy, skąd w tych handlowych móżdżkach po polsku
lęgnie się myśl, że dobra akademicka szkoła informatyczna może być na
tyle zainteresowana ich "produktem", żeby wydawać dobre pieniądze? Czy
to tak trudno pojąć, że jedyną szansą dla producenta jest udostępnienie
"produktu" bezpłatnie, w nadziei, że w szkolnym laboratorium zapanuje
nań moda, przeradzająca się w nawyk użytkowania


Troche nie rozumiem - przeciez wlasnie ten proceder tak oburzal w
poprzednim akapicie ...
A z drugiej strony - w profesorskich glowach nie potrafi zagoscic
mysl ze niektore firmy maja na tyle stabilna sytuacje rynkowa ze
nie potrzebuja juz wciskac sie tam gdzie ich nie prosza?


Czy możliwości intelektualne
handlarzy przekracza zrozumienie tego, że podniesienie "produktu" do
rangi przedmiotu obowiązkowego wzbudzi niechęć słuchaczy względem
"produktu" i - uzasadnione! - podejrzenia co do czystości decyzji ta-
kiego wyróżnienia?


A czy ktokolwiek naciska na "obowiazkowosc" ?


[...]ucząc informatyka nie można uniknąć posługiwania
się narzędziami. Ale nie uczy się tych narzędzi, nimi się tylko
posługuje! Czego więc trzeba uczyć przyszłych inżynierów oprogra-
mowania? Ano, wyłącznie rzeczy praktycznych, pamiętając zawsze,
że nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria.
 Teoria, która pozwala oczekiwać, że system operacyjny ma te czy
inne urządzenia, odszukać je w każdym systemie i - niezależnie od
ich handlowej nazwy - wiedzieć do czego służą. Która pozwala prze-
widzieć, jakie własności ma bazę danych skonstruowaną na określonych
zasadach [...]


W zasadzie uwazam tak samo ... ale albo ja nie rozumiem pojecia
"inzynier oprogramowania", albo pan profesor przeczy sam sobie -
w koncu chce ksztalcic i.o., czy nie chce ?

J.

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Znowu goryle w hipermakecie :-/
Witam!
W ub. weekend miałem pierwszy raz przygodę z gorylami w supermarkecie. I dla
zasady nie chce im popuścić...

A było to tak:
Zrobiłem jakieś niewielkie zakupy (3 sztuki towaru). Przy wyjściu bramka
dzwoni. odkładam wszystko co mam na ladę - dalej dzwoni. Wyciągam wszystko z
kieszeni - no niestety dzwoni. Do tej pory byłem pełen dobrej woli wyjaśnić
przyczynę dzwonienia. Było ciepło, wiec miałem na sobie tylko spodnie i
podkoszulkę. Nie bardzo było do czego się przyczepić (i spodnie i
podkoszulka używane ;-). Ponieważ sumienie miałem czyste, a panowie nie
potrafili wykazać, dlaczego ich system dzwoni, postanowiłem grzecznie
opuścić teren sklepu (na parkingu niecierpliwił się kolega z pracy,
wyrwaliśmy się z imprezy integracyjnej - btw, było przed obiadem = byłem
trzeźwy!). No i się zaczęło, ochrona sklepu nie dosyć, ze nie pozwoliła mi
opuścić sklepu blokując możliwość wyjścia, to stosowała inne środki przymusu
bezpośredniego w postaci np. szarpania, ciągnięcia za rękę itd. Wszystko to
na oczach klientów, a także mojego kolegi, którego w międzyczasie wezwałem
komórką. Uparli się, że muszą mi zrobić kontrolę osobistą. Zażądałem
wezwania policji. Jednak po chwilowym zastanowieniu, ze względu na
przedłużające się oczekiwanie na policję i czas, który nas gonił, uległem
ochronie i w eskorcie, w krępujący sposób zostałem doprowadzony do pokoju,
gdzie drobiazgowo sprawdzili stan mojej odzieży, nie stwierdzając bym
cokolwiek ze sklepu wynosił. Po czym mogłem dopiero ze sklepu wyjść.

Wiem, że kwestie postępowania ochroniarzy reguluje wiele przepisów. Na pewno
sam nie odnajdę wszystkich. Dlatego proszę o sugestie:

a) czy postępowanie ochrony sklepu (zatrzymanie, stosowanie przymusu
bezpośredniego w postaci szarpania, ciągnięcia za rękę - czy to jest przymus
bezp.?) było prawnie dopuszczalne?

b) czy ma sens żądanie odszkodowania za straty moralne, naruszenie
nietykalności osobistej, naruszenie godności, publiczną zniewagę? A może za
wszystko na raz?

c) jak skalkulować kwotę roszczeń - poniosłem raczej straty niemierzalne w
złotówkach, jednocześnie chciałbym, aby mocno odczuli skutki swojego
chamskiego zachowania.

d) czy mogę żądać również "przykładnego ukarania winnych"?

e) rozumiem, że najpierw piszę list z żądaniem do hipermarketu (cetrali), a
dopiero gdy to okaże się bezskuteczne zakładam sprawę?

f) czy zakładając sprawę w sądzie, mogę zmienić swoje żądania na wyższe
(kwota odszkodowania, nawiązka, etc.)

g) jeśli dojdzie do założenia sprawy, jaki sąd jest właściwy (mój adres,
centrala firmy, miejsce zdarzenia - 3 różne miejsca w kraju)?

To tyle. Czekam na Wasze opinie i podpowiedzi. Wiem, że grupa to nie
bezpłatny adwokat, ale nie chcę im popuścić - to ma być akcja "pro publico
bono".  Sądzę, że w interesie wszystkich konsumentów jest ukręcenie
podobnych praktyk, gdy uczciwy klient traktowany jest jak złodziej.

Pozdrawiam,
BaLab

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Znowu goryle w hipermakecie :-/


Wiem, że kwestie postępowania ochroniarzy reguluje wiele przepisów. Na
pewno
sam nie odnajdę wszystkich. Dlatego proszę o sugestie:

a) czy postępowanie ochrony sklepu (zatrzymanie, stosowanie przymusu
bezpośredniego w postaci szarpania, ciągnięcia za rękę - czy to jest
przymus
bezp.?) było prawnie dopuszczalne?


Ochrona sklepu ma prawo ująć osobe podejrzewaną o dokonanei kradzieży. Wobec
zadziałania bramki załóżmy, że ich podejrzenia miały jakieś tam podstawy.
Ale powinni wezwać policje i osobę ujetą niezwłocznie jej przekazać.
Poniewaz Ty chciałeś im uciec - wyjść, no to łapanie Cię, przytrzymywanie i
ine tego typu działania były moim zdaniem dopuszczalne.

Skoro sam w ramach ugody zrobiłeś sobie kontrolę osobistą - bo im nie
wolno - no to wzywanie Policji przestało mieć sens procesowy. Sytuacja jest
trochę patowa. Jeśli to byli ochroniarze z licencjami, to wykazując
graniczącą z absurdem upierdliwość można by było się przyczepić, że jednak
powinni ten protokół napisać, skoro gościa zatrzymali i przekazać fgo
Policji pomimo jego oświadczeń, że poda się dobrowolnie przeszukaniu. Ale
nie wiem, czy ktokolwiek tak robi, choć przepis faktycznie to w ten sposób
normuje.

b) czy ma sens żądanie odszkodowania za straty moralne, naruszenie
nietykalności osobistej, naruszenie godności, publiczną zniewagę? A może
za
wszystko na raz?


Wobec tego, co napisałem wyżej, to raczej nie.

c) jak skalkulować kwotę roszczeń - poniosłem raczej straty niemierzalne w
złotówkach, jednocześnie chciałbym, aby mocno odczuli skutki swojego
chamskiego zachowania.


Jesli ochroniarze faktycznie się po chamsku zachowywali - ale nie utożsamiaj
tego z zatrzymaniem Twojej osoby, bo podstawy jak napisałem mieli - to
napsiz skargę do dyrektora supermarketu. Postaraj się pospieszyć, by była
taśma z monitoringu, bo inaczej ochroniarze przedstawią swoją wersję i
trudno będzie rozszczyc, kto ma rację.

d) czy mogę żądać również "przykładnego ukarania winnych"?


Za chamstwo tak, z zatrzymanie nie.

e) rozumiem, że najpierw piszę list z żądaniem do hipermarketu (cetrali),
a
dopiero gdy to okaże się bezskuteczne zakładam sprawę?


No sprawy, to za bardzo nie warto "zakładać".

f) czy zakładając sprawę w sądzie, mogę zmienić swoje żądania na wyższe
(kwota odszkodowania, nawiązka, etc.)


Możesz.

g) jeśli dojdzie do założenia sprawy, jaki sąd jest właściwy (mój adres,
centrala firmy, miejsce zdarzenia - 3 różne miejsca w kraju)?


Sąd włąściwy dla siedziby pozwanego.

Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Kiedy przyjdą odebrać dom...
Mam dom na kredyt o sporo nerwów się najadłem.
Dom budowałem metodą gospodarczą. Najgorszą z możliwych ale
najtańszą. Przynajmniej w teorii. Pracowałem w banku, miałem
samodzielne stanowisko, auto służbowe i sporo swobody w pracy,
dzięki temu mogłem doglądać budowę, załatwić wiele spraw itp. Trzy
razy podwyższałem kwotę kredytu a i tak zabrakło na ogrodzenie,
tynki zewnętrzne sponsorowali rodzice, a cześć gospodarczą (
pralnię, kotłownie, i garaż) mam właściwie nie wykończoną.

Na początku ubiegłego roku dostałem bardzo intratną propozycję
pracy. Dyrektorskie stanowisko na dobrych warunkach w nowo
powstającej instytucji ( bez nazw). Podjąłem jak się później okazało
fatalną w skutkach decyzję. Po 2 miesiącach pracy moje stanowisko w
wyniku różnych dziwnych decyzji zarządu zostało zlikwidowane,
Centrala firmy została przeniesiona i wielu ludzi ( w tym ja)
zostało na lodzie. Odprawa skończyła się bardzo szybko, oszczędności
topniały jak szalone. Stało się to wszystko 2 tygodnie przed moim
ślubem. Łatwo sobie wyobrazić jaki miałem nastrój podczas wesela za
blisko 40 tys. zł.

Pracy szukałem wszędzie w swoim zawodzie i w zgodzie ze swoimi
kompetencjami. Nic nie było. Nikt się nie odzywał. W końcu zaczęły
nadchodzić propozycje pracy na stanowiskach przedstawicieli
handlowych. Pracowałem w terenie - co prawda w banku a nie w FMCG -
przez 3 lata miałem więc serdecznie dość takiej pracy. Po miesiącu
wysyłania CV „gdzie się da” byłem już tak zdesperowany, że niemal na
kolanach błagałem na rozmowie o pracę żeby zatrudnili mnie w firmie
udzielającej drobnych pożyczek gotówkowych „chwilówek” na
stanowisku „sprzedawca – windykator”. To taki Provident tyle że
działający na lokalnym rynku. Nie zatrudnili mnie.

Zrozumiałem wtedy, że mój życiorys: 3,5 roku pracy w banku na
samodzielnym stanowisku, 2 miesiące jako dyrektor, wyższe
wykształcenie itp., bardziej utrudnia niż ułatwia. Pracodawcy
obawiają się, że taka osoba będzie miała duże wymagania, ma swoje
przyzwyczajenia itp. Postanowiłem założyć wraz z kumplem własną
firmę – co też nie jest lekkie bez żadnego kapitału. Rata miesięczna
za dom była o 300 zł większa niż całkowity dochód mojej żony a ja
nie zarabiałem. Tragedia. Jestem raczej silnym człowiekiem ale wtedy
byłem załamany.

Skorzystaliśmy z wakacji kredytowych więc mogliśmy odetchnąć przez
miesiąc, Potem z pomocą rodziców płaciliśmy terminowo kolejne raty.
Dom stał się dla nas więzieniem i gehenną. Zastanawialiśmy się nad
tym żeby go sprzedać. Tyle, że wtedy nie mielibyśmy gdzie mieszkać.
W między czasie pracowałem po 16 godz. na dobę robiąc co się da,
żeby znaleźć klientów dla mojej firmy. Nie rezygnowałem jednak z
wysyłaniem CV – robiłem to jednak sporadycznie.

Kiedy straciliśmy już wszelkie możliwości spłacania rat i
stanęliśmy w obliczu zadłużenia nie do spłacenia zadzwonił do mnie
telefon. Była to propozycja pracy. Po jednej rozmowie dostałem pracę
o jakiej marzyłem. Może brzmi to „cukierkowo” ale to prawda. Pół
roku szukałem pracy.
Teraz firma zaczyna się powoli rozkręcać, praca sprawia mi sporo
satysfakcji a ja codziennie wstaję z uśmiechem na twarzy. Ten rok
był bardzo smutny ale per saldo kończy się dobrze.
Kończąc całą tę historię chciałbym dodać iż rozumiem doskonale
ludzi, którym życie wali się na głowę a komornik puka do drzwi. Nie
polecam. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Tusk: Nie możemy dryfować
nick1111 napisał:
> Dowcip miesiąca. Telewizory LG nie są polskie. To są telewizory
> firmy LG, która - jak wszystkie globalne korporacje - jest czymś w
> rodzaju piramidy finansowej obejmującej rynki całego świata.
> Centrala firmy jest np. w Korei, zyski idą na konto prezesa na
> Bahamach, a Polska ze swoimi montowniami znajduje się na samym
dole.
> Wystarczy, że w Indiach czy Rumunii pojawi się możliwość wykonania
> tej samej, prostej, zautomatyzowanej roboty za jeszcze mniejsze
> pieniądze, a za miesiąc po fabryce pozostanie pusty plac, i okaże
> się, że Polska nie posiada ani wiedzy, ani technologii, ani
> kapitału, żeby samodzielnie produkować choćby nawet telewizory
takie
> jak w PRL.

Urwałeś się chyb z choinki. Wielkie firmy są w epoce globalizacji
firmami międzynarodowymi. LG to LG Philips. Przykład z rowerami jest
przykładem czysto polskich firm. Polska firma Kross jest jednym z
najbardziej znanych producentów rowerów na świecie. Pewnie należysz
do tych obywateli naszego kraju, którzy nie mogą pogodzić się z
zatrzymaniem produkcji polonezów i syrenek, telewizorów kolorowych
na talon. Licencyjnych lodówek, pralek, których rozwój polegał na
powstawaniu konstrukcji gorszych (licencyjne pralki z początków lat
70-tych były o niebo lepsze od tych kolejnych modeli doposażonych
naszą myślą techniczną). Próby samowystarczalności w produkcji
układów scalonych średniej i dużej integracji skończyły się
kompromitacją. Uważano że autarkia jest czymś dobrym. Stany
Zjednoczone jakoś nie czują się upokorzone, że same korzystają z
podzespołów produkowanych na dalekim Wschodzie. A jak było przed
wojną? Kto produkował w Polsce? Philips, Fiat, Ericsson, ASEA i
wiele innych firm światowych. A teraz np. IBM tworzy w Polsce swoje
centra zatrudniając polskich informatyków. Czy uważasz, że nie ma to
znaczenia dla rozwoju polskiej myśli technicznej? Start nie z
poziomu techniki radzieckiej tylko z poziomu najwyższego chyba jest
bardzo cenny. Uważasz, że stworzenie z Polski głównego producenta
paneli LCD w Europie ogranicza się tylko do wykorzystania taniej
siły roboczej? Pomijając powstanie nowych miejsc pracy, polski
robotnik pracuje w warunkach wysokiej, nowoczesnej kultury pracy i
to mu zostanie, a polska wyższa kadra techniczna przejmuje wiedzę z
najwyższej półki. Poczytaj, od czego zaczynała Japonia w pierwszej
połowie ubiegłego wieku nim doszła do obecnego poziomu doskonałości
technicznej swoich produktów. Obecna sytuacja daje nam szansę startu
z wysokiego poziomu, a nie mozolne pięcie się do góry, zaczynając od
tego co inni już dawno zrobili. Kraj taki jak Polska w warunkach
globalizacji nie ma szans konkurencji z potężnymi konglomeratami
międzynarodowymi, pomimo, że już mamy wybitnych twórców, którzy
jednak rozwijają skrzydła zatrudnieni przez tych gigantów. Nokia
fińska jest rzadkim wyjątkiem. Może i nam uda się wstrzelić w jakieś
nisze i uzyskać światowy sukces? Tylko dlaczego nasi inżynierowie
praktycznie nie mają w Polsce patentów? Największe szanse na sukces
mamy podobno w informatyce. Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: A propos narzekania na prace - dluuugie
A propos narzekania na prace - dluuugie
Powiedzmy ze skonczylem studia jakies 10 lat temu. Kierunek humanistyczny
wiec bezposrednio majacy bardzo niewiele wspolnego z biznesem. Zdarza sie.
Pierwsza praca – aczkolwiek w bardzo znanej firmie w branzy mediow, wiec
niejako zwiazana z kierunkiem studiow – NIEWYPAL. Nie dla tego ze praca, ze
otoczenie, ze tysiac innych powodow. Jedynym powodem bylo to ze to mnie sie
pracowac tak naprawde nie chcialo. Po prostu nie wiedzialem co chce w zyciu
robic. Ot wszystko. Po 2 latach zmienilem miasto, zmienilem prace. Mala, ale
prezna firma zajmuajca sie biznesem. Nie powiem – bylem postrzegany jako
wartosciowy pracownik i odpowiednio wynagradzany – mimo ze musialem sie uczyc
wszystkiego od poczatku. Byloby calkiem OK, gdyby nie maly szczegol : za
cholere mi sie pracowac nie chcialo, ta praca mnie wypalala, zastanawialem
sie co ja u licha robie w tej branzy itd itd. Tak az do granic depresji.
Mowilem srednio raz w tygodniu : rzucam prace, ide gdzie indziej, mam dosc.
Na pytanie gdzie pojde i co chce w zyciu robic nie znalem odpowiedzi.
Wiedzialem tylko czego robic nie chce : wlasnie tego co aktualnie robilem.
Wiedzialem wiec jedynie skad chce uciec, ale dokad biec uciekajac – to juz
byla dla mnie wielka niewiadoma. W takiej sytuacji moglem tylko uciekac na
oslep. No i stalo sie. Rzucilem papiery i ucieklem. Przez 2 miesiace nawet
nie probowalem szukac pracy. Potem praca znalazla mnie sama. O ironio ta sama
branza. Duza miedzynarodowa firma zakladala wlasnie swoj nowy oddzial w moim
miescie. Nie wiem komu i czemu „zawdzieczam” fakt ze mnie znalezli, ale mnie
znalezli. I nie powiedzialem nie. Bylem pierwszym – poza dyrektorem oddzialu –
pracownikiem. Jak ja po trzech miesiacach zniecierpialem ta prace.
Mialem dosc mimo ze firma dobrze placila, byla stabilna, atmosfera byla wrecz
przyjacielska.
Po porostu nie moglem. To nie bylo moje zycie !!! Jedna trzecia roboty
zostawialem nie ruszona, jedna trzecia odwalalem aby odwalic i ok jednej
trzeciej robilem dobrze. Nie zebym sie specjalnie staral ale przy odrobinie
inteligencji, szczescia i doswiadczenia niektore rzeczy po prostu musza sie
udac. Po roku w uznaniu moich zaslug i zaangazowania dla firmy zostalem
awansowany na dosc wysokie stanowisko centralne w firmie. Dostalem prawie 100
% podwyzki, samochod, kredytowa karte firmowa, pieniadze na reprezentcje,
opieke medyczna itd. Zaczely sie powazne sprawy, delegacje krajowe, delegacje
zagraniczne, realny wplyw na to co sie w firmie dzieje. Jak ja juz po pol
roku tej pracy nie cierpialem. To nie bylo moje zycie, nie zgadzalem sie na
nie. Trzy razy w tygodniu rzucalem w myslach prace, ale wszystko co
wiedzialem to skad uciekac a nie dokad biec. Znow jednej trzeciej pracy nie
wykonywalem wcale, jedna trzecia robilem na pol gwizdka a pozostale 30 %
robilo sie jakos samo z siebie. Stress mialem ogromny, nie moglem spac, nie
potrafilem sobie znalezc miejsca ani zawodowo ani prywatnie, bywalo ze troche
za duzo pilem. I tak do granicy depresji.
Tak bylo przez ... 4 lata. W tzw miedzyczasie stalem sie
prawie „niezastapiony”, bylem w firmie dostrzegany, szanowany takze prywatnie
lubiany, moje zdanie sie liczylo, stalem sie naturalnym krajobrazem tej
firmy. Ale wszystko ma swoj koniec, ktoregos dnia nie wytrzymalem i
stwierdzilem ze uciekam, uciekam jak najszybciej i nie przeszkadza mi
absolutnie to ze bede biegl na oslep. Zanim ruszylem upomniala sie o mnie
centrala firmy za granica. I nie powiedzialem nie. Wprost przeciwnie : bardzo
szybko powiedzalem „tak”
No wiec „awansowalem”. I teraz jestem tu ale to nie jest nadal moje zycie,
nie zgadzam sie na nie, chce uciec ale znow nie wiem dokad. Coz, scenariusz
juz znam : po 6 miesiacach bede mial dosc, bede pracowal wg zasady 1/3 – 1/3 –
1/3, po dwoch latach zostane i tu cenionym i kompetentnym specjalista, po
dwoch kolejnych napisze wypowiedzenie i wtedy awansuja mnie pewnie jeszcze
wyzej.
Jezeli nie jestem jednak sam – jezeli takich jak ja jest w tej firmie – a
moze we wszystkich innych tez – 30 % to na jakiej cholernej zasadzie ta firma
jeszcze dziala i to dziala tak, ze tylko pozazdroscic. Nic z tego nie
rozumiem.
Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Ferrari w Polsce
Ferrari w Polsce
"Ferrari cichcem jedzie do Polski

To będzie gratka dla miłośników drogich aut. Za kilka tygodni ma ruszyć oficjalna sprzedaż Ferrari — dowiadujemy się z naszych źródeł.

Ferrari, legendarna marka włoskich samochodów sportowych, już od 60 lat budzi westchnienia miłośników motoryzacji. Do tej pory była dostępna w kraju tylko dzięki indywidualnemu importowi (do września zarejestrowano ich tylko 19). Teraz ma się to zmienić. Według naszych informacji, w ciągu kilku tygodni w Polsce ma się rozpocząć regularna sprzedaż tego samochodu.
— Serwis w Warszawie, choć jeszcze nieoznakowany, jest już gotowy. W trakcie wykańczania jest także salon sprzedaży — twierdzi osoba związana z branżą motoryzacyjną.
Nie chce ujawnić szczegółów. Wiadomo tylko, że zajmuje się tym prywatny przedsiębiorca, a nie polskie przedstawicielstwo Fiata. A Ferrari należy właśnie do włoskiego producenta.
— Nie potwierdzamy ani nie zaprzeczamy. Ferrari prowadzi niezależną politykę i może poza nami prowadzić rozmowy z prywatnymi kontrahentami w sprawie budowy sieci — mówi Bogusław Cieślar, rzecznik Fiat Auto Poland.
Z centralą firmy we Włoszech nie udało nam się skontaktować.
Inni rozmówcy z branży byli zwykle zaskoczeni informacją o Ferrari. Choć nie wszyscy. Jeden z dilerów stwierdził, że w najbliższym czasie mają w Polsce ruszyć trzy wielomarkowe salony samochodów luksusowych: na Śląsku, w Poznaniu i w Warszawie. Jedną z marek ma być właśnie Ferrari.

Będą nowi gracze

Reprezentanci branży i analitycy różnią się w ocenie szans takiego przedsięwzięcia. Za przemawiają dynamicznie rosnąca sprzedaż aut luksusowych do nowych państw unijnych. W październiku skoczyła o 12 proc., a w samej Polsce aż o 18 proc.).
— Sprzedaż luksusowych samochodów w Polsce wzrasta każdego roku. Dobrym przykładem jest Porsche. Do końca października sprzedaliśmy 333 sztuki. Rok wcześniej było to 232. Ta tendencja utrzyma się pewnie w kolejnych latach. Należy oczekiwać, że w Polsce będą oferowane w przyszłości nowe, drogie samochody marek, które nie są jeszcze u nas obecne — twierdzi Leszek Kempiński z Kulczyk Tradex.

Prestiż, nie biznes
Inni kręcą nieco nosem.

— Cena Ferrari w większości przypadków przekracza możliwości nawet bogatych Polaków. Nasze drogi nie bardzo się nadają do poruszania takim pojazdem, a koszty ewentualnej naprawy mogą być wysokie. W przyszłości marka ta powinna jednak pojawić się w Polsce. Sytuacja się poprawia — twierdzi Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar monitorującej krajowy rynek motoryzacyjny.

Ludzie z branży zwracają też uwagę na wysokie koszty uruchomienia sprzedaży.
— Otwarcie salonu i serwisu w naszym kraju nie byłoby uzasadnione ekonomicznie. Nakłady są znaczne (kilkanaście mln zł), a stopa zwrotu uzależniona jest bezpośrednio od wolumenu sprzedaży, który trudno obliczyć. Kilkanaście sztuk rocznie? Jeśli powstanie salon Ferrari, to raczej jako symbol, a nie jako biznes, który musi się zwrócić szybciej niż dobra lokata bankowa — podkreśla Maciej Janiszewski z JLR Polska, importera aut marki Jaguar."

źródło: tiny.pl/j5gv


Ciekawe czy to się potwierdzi, jeśli tak to wreszcie nie będziemy musieli jeździć do Niemiec...
;)
Zobacz wszystkie wiadomości z tego tematu



Strona 3 z 4 • Znaleziono 223 rezultatów • 1, 2, 3, 4

sound of solitude